7 II, upragnione? otwarcie Złotych Tarasów. Nowa praca, nowe twarze, nowe miejsce, to samo przekleństwo. Poszukiwanie radości poprzez nieistotność dokonań. Kolejne niezrozumiałe dążenie do samorealizacji w drodze otępiającej pracy. Chociaż może w pokrętny sposób zrozumiałe. Ogłupiające czynności stymulują niemyślenie. Przysłaniają widoki na bezsens istnienia. Napełniają żołądek wyobraźni amalgamatem substytucjonalnej papki. Gorzka satysfakcja z zastępowania chudego JA przez tłuste MY. Stajesz się kimś tylko wtedy, gdy zerwiesz kajdany indywidualności, przyszywając sobie metkę, pozwalając wtatuować w siebie kreskowy kod. Nie możesz robić nic, to wykluczone. Granicząca ze zidioceniem eksterioryzacja. Przyziemna i wstrętna małostkowość stawania się niewolnikiem rzeczywistości. Nie bądź dzieckiem, to MY sprawiamy, że żyjesz. MY firma, MY zyski, MY płatnicy twojej wypłaty. Ciesz się, masz pracę. Ciesz się, możesz robić karierę. Pracuj by żyć, pracuj by być. I ciesz się do cholery.